Siedziałem w ławce i liczyłem minuty do wyjścia. Kazanie ciągnęło się jak guma. Żadnego telefonu, żadnej książki, żadnej zabawki. Z nudów zacząłem dłubać w drewnie ławki. Odłamek. Mały. Wziąłem go w palce i nagle to już nie był kawałek drewna. To był ludzik. Chodził i skakał po blacie, wspinał się na oparcie, ginął w kieszeni kurtki. Nikt nie zauważył. Ja też nie zauważyłem, kiedy nuda zniknęła.
Dopiero dużo później złapałem, że to nie był przypadek. Gdy brakuje bodźców, mózg nie wyłącza się. Zaczyna produkować własne.
Gdy masz wszystko, chce Ci się mniej
Mózg lubi oszczędzać energię. Jak ma wszystko pod ręką, łatwiej wchodzi w tryb automatyczny: utarte ścieżki, szybkie decyzje, mało szukania. Obfitość brzmi obiecująco. U nas często bywa inaczej, stoimy przed pełną lodówką i nadal nie wiem, co zjeść.
Jak masz już dużo, głód „chce więcej” słabnie. Niekoniecznie dlatego, że jesteś spełniony. Częściej dlatego, że przestajesz trenować się na niedoborze. Słynny eksperyment z dżemami Iyengar i Leppera pokazał, że zbyt szeroka półka potrafi obniżyć satysfakcję z wyboru1. Przy sztywnych ramach ludzie czasem szukają nieoczywistych połączeń2, choć znam też sytuacje, w których za ciasny budżet albo za krótki termin po prostu ubijają pomysł.
A nuda? Sandi Mann i Rebekah Cadman sprawdziły, że po nudnym zadaniu ludzie generowali więcej pomysłów niż grupa kontrolna3. Nuda nadal jest nieprzyjemna. Ale gdy nic nie karmi uwagi z zewnątrz, zaczynasz karmić ją od środka. Mój kościelny ludzik był dokładnie tym: awaryjnym studio filmowym w ławce.

Hormeza, autofagia i suwak, który trzeba uważnie ruszać
W biologii jest słowo hormeza: mała dawka stresora (niedobór kalorii, umiarkowany wysiłek, krótki dyskomfort) potrafi uruchomić mechanizmy naprawcze4. Przesadzisz z dawką i dostaniesz szkodę zamiast wzrostu. A życie bez żadnego dyskomfortu też potrafi Cię uśpić.
Najbardziej lubię przykład z komórkami. Przy braku pożywienia komórki potrafią przełączyć się w autofagię: trawią własne uszkodzone białka i sprzątają to, co już nie działa. Za odkrycie mechanizmów autofagii Yoshinori Ohsumi dostał Nobla w 20165. Na Okinawie mają na to praktyczne hasło: hara hachi bu, wstajesz od stołu z lekkim niedosytem. W Niebieskich Strefach ten umiar wraca jak refren. Czy to to samo co hormeza? Nie do końca. Ale w obu przypadkach ciało dostaje sygnał, że nie panuje tu wieczny bufet.
Poniżej suwak. Przesuń stresor od zera do przeciążenia. Przy środku widać, o co chodzi w hormezie. Przy skrajach widać, że nie o to to chodzi.

Dwanaście kart i jedna kapsuła
W zeszłym miesiącu miałem otwarte dwanaście kart „do artykułu”. Jedna z PDF-em, trzy z notatkami, reszta „na wszelki wypadek”. Przez dwie godziny głównie przełączałem się między nimi. Zero tekstu. Następnego dnia zostawiłem jeden edytor i notatkę z trzema punktami. Po czterdziestu minutach miałem szkic. Dyscypliny nie przybyło. Ubyło wyjść awaryjnych dla uwagi.
To samo, tylko w dramatycznej wersji: Apollo 13. Załoga miała za dużo dwutlenku węgla i za mało gotowych filtrów. Na Ziemi inżynierowie zbudowali adapter z taśmy, plastiku, skarpet i pokryw6. Bez zamówień. Z tego, co akurat leżało w kapsule. W Indiach na takie sprytne prowizorki mówią jugaad7. Czasem wychodzi brzydko. Czasem ratuje dzień.
Jeśli zamiast ograniczać narzędzia wolisz polerować detale w nieskończoność, zajrzyj też do tekstu o perfekcjonizmie.
Jeden tydzień, jedna rzecz mniej
Raz czytałem o toddlerach z University of Toledo: przy czterech zabawkach bawiły się dłużej i w więcej sposobów niż przy szesnastu8. Przy szesnastu skakały z przedmiotu na przedmiot. Nasze zabawki nazywają się aplikacjami i „jeszcze jednym kursem”, więc spróbuj czegoś prostego.
Weź jeden tydzień i odejmij jedną rzecz. Telefon ładuje się poza sypialnią. Albo trzy karty przeglądarki zamiast dwunastu. Albo jeden wieczór bez feedu. Potem zobacz, co mózg dopowie, gdy nie ma czego kliknąć.

Finisz. Drewienko i ksiądz Pawlukiewicz
Wracam do ławki. Do ludzika z drewna. Do chwili, w której brak rozrywki wymusił własną.
Tytuł tego tekstu ukradłem świadomie i odkrywając skąd, poniękąd znów zajrzymy do kościoła. Ksiądz Piotr Pawlukiewicz napisał książkę „Z braku rodzi się lepsze”. U niego brak idzie w stronę sensu, wdzięczności, wiary. Ja dziś ciągnę tę samą frazę przez hormezę, kapsułę i dwanaście kart w przeglądarce. To nie ta sama rozmowa, ale w obu brak przestaje być tylko dziurą do załatania.
Z braku czasem naprawdę rodzi się lepsze. Z mojego kiedyś urodził się ludzik. Z Twojego może urodzić się pomysł, którego przy pełnym portfelu nawet byś nie szukał.
Przypisy
- Sheena Iyengar, Mark Lepper, When Choice is Demotivating (Journal of Personality and Social Psychology, 2000) - klasyczne badanie nad nadmiarem opcji i spadkiem satysfakcji z wyboru. ↩
- C. Page Moreau, Darren W. Dahl, Designing the Solution: The Impact of Constraints on Consumers' Creativity (Journal of Consumer Research, 2005) - ograniczenia zasobów potrafią podnieść kreatywność rozwiązań, zamiast ją zabić. ↩
- Sandi Mann, Rebekah Cadman, Does Being Bored Make Us More Creative? (Creativity Research Journal, 2014) - po nudnym zadaniu rośnie liczba (a w części warunków też jakość) pomysłów. ↩
- Edward J. Calabrese, Hormesis: Why it is important to toxicology and toxicologists (Environmental Toxicology and Chemistry) - przegląd hormezy: niska dawka stresora vs. toksyczne przeciążenie. ↩
- Nagroda Nobla 2016 w fizjologii lub medycynie dla Yoshinori Ohsumiego za mechanizmy autofagii. Nobel Prize - Autophagy. ↩
- NASA, opis awarii i improwizowanego adaptera filtrów CO₂ na Apollo 13: Apollo 13 oraz materiały o „mailbox” scrubberze z zasobów kapsuły. ↩
- Navi Radjou, Jaideep Prabhu, Simone Ahuja, Jugaad Innovation - koncepcja innowacji przy minimalnych zasobach; popularnonaukowe ramy dla frugal innovation. ↩
- Carly Dauch i in., The influence of the number of toys in the environment on toddlers' play (Infant Behavior and Development, 2018) - przy 4 zabawkach dłuższa i bardziej zróżnicowana zabawa niż przy 16. ↩
